Jak się zabrać do wyczyszczenia brudu, błota i smaru z naszego roweru? Jakich użyć środków i czy w ogóle są takowe potrzebne? Na zaproszenie dystrybutora produktów holenderskiej marki Cyclon Bike Care przeprowadziłam test trzech czterech produktów z ich oferty. Sprawdź, czy są one dla Ciebie.

Od razu uprzedzam: ja czyścioszkiem  nie jestem. Pojechać na wycieczkę? To i owszem! Zaproponujesz 100 km? Ano chętnie powiem! Ale kiedy po tych 100 kilometrach przyjdzie mi czyścić łańcuch, kasetę, a niekiedy i cały rower, to włącza mi się prokrastynacja – odkładam tę czynność tak długo, jak się da.

Jak to było kiedyś

Po przełamaniu własnego lenistwa i niechęci do brudnej ścierki, znosiłam rower z pierwszego piętra na podwórko. Tam przypinałam rower i znosiłam wiaderka. Najpierw z płynem do naczyń, później dwa razy bez płynu. Pomiędzy znoszeniem wiaderek szorowanko. Nie używam żadnych specjalnych przyrządów do mycia roweru. A może i szkoda.

Niekiedy sytuację znacznie poprawiała (poprzez skrócenie czasu czyszczenia) wizyta na myjce. Ale to nadaje się na zabrudzenia dość ogólne, najlepiej jak największe. Niestety nie zawsze mi takowa usługa była po drodze.

Gdy krótko przed moim tygodniowym wyjazdem na Podlasie odezwał się dystrybutor środków do czyszczenia roweru, uznałam, że warto mi spróbować. Przecież będę tam na tyle długo, że przed myciem roweru nie ucieknę, a dostęp do myjek, czy nawet wiadra z wodą, będzie mocno ograniczony.

Do testów otrzymałam następujące produkty: Bionet (odtłuszczacz), Bike Cleaner, Instant Polish Wax (aerozol ochrony) oraz Course Lube (Smar).

produkty_cyclon_bike_care

Produkty Cyclon Bike Care w akcji

Początkowa procedura była podobna do poprzednich. Rower zniosłam na podwórko. Teraz jednak zamiast zabrać się za szorowanie, przystąpiłam do czytania instrukcji. Tak – wiem, powinnam to zrobić wcześniej. Tak więc, jeśli to czytasz, a masz zamiar użyć środków z oferty Cyclon Bike Cleaner, to przedstawiam skrócony opis postępowania.

Najlepiej na początek spryskać cały rower produktem o nazwie Bike Cleaner (zielony płyn), omijając jednak napęd, bowiem do napędu posłuży ci Bionet (niebieski płyn). Bionet można rozcieńczać, lecz ja każdorazowo, pomimo wcale nie tak wielkich zabrudzeń, używałam nierozcieńczony. I nie wydaje mi się, by rozcieńczanie było wskazane. Tak spryskany rower zostaw jeszcze na kilka minut. Całość spłucz wodą. I czekaj na spektakularne efekty.

I tu muszę cię uprzedzić. Spektakularnych efektów to bym się raczej nie spodziewała. Choć brud schodzi sporo łatwiej niż w przypadku wody z płynem do naczyń, to nie jest to środek, który spowoduje, że w ogóle się nie napracujesz.

Gdy już spłuczesz całość, do czego spokojnie starczy nawet i pół wiaderka wody (mój rower nie był bardzo brudny), wytrzyj nieco rower i użyj spray Instant Polish Wax, który zalecany jest w zasadzie do każdej powierzchni. Po spryskaniu całość należy przetrzeć suchą ścierką – o czym na naklejce z polskim tłumaczeniem jakoś zabrakło informacji. Czekałam więc w pierwszej chwili na blask, a ten nie nadchodził. Uratowała mnie instrukcja po niemiecku, gdzie napisane jest jasno i wyraźnie: „leicht einspruhen – mit einem trockenen, gut absorbierenden Tuch nachreiben”. Czyli weź suchą szmatkę i przetrzyj całość. Wtedy to już całkiem dobrze wygląda. I chyba faktycznie mniej chętnie się brudzi.

Przed i po czyszczeniu

Na poniższych zdjęciach prezentuję porównanie roweru przed i po czyszczeniu. Pierwsze podejście to mycie roweru jeszcze w domu, używając kompletu środków. Rower nie był wcale aż tak brudny. Natomiast drugie podejście to zdjęcia porównawcze z Podlasia, a dokładnie Goniądza, gdzie spędziłam tydzień urlopu. Tam używałam tylko Bike Cleaner, Bionet oraz Smaru (ten ostatni przez cały okres pobytu) Efekt z Podlasia jest nieco bardziej widoczny, bo i rower udało się bardziej ubrudzić.

Pierwsze podejście:

rower_caly_porownanie

rower_porownanie_2

rower_kaeta

Jeśli chodzi o napęd, to weź pod uwagę z jednej strony to, że ja go dodatkowo wycierałam, a z drugiej strony, że łańcuch nie przeszedł żadnego spa w benzynie, tylko został spryskany Bionetem i wytarty porządnie szmatką. Cudów nie ma, ale odniosłam wrażenie, że jest lepiej niż używając samego płynu do naczyń i wody. Naprawdę przyjemniej się czyści, szczególnie kasetę.

Warto też wspomnieć, że Bionet, Bike Cleaner oraz smar to specyfiki biodegradowalne, więc  można ich używać bez wyrzutów sumienia, jeśli chodzi o nasze kochane środowisko.

Drugie podejście:

Na Podlasie wzięłam ze sobą dwie buteleczki po 250 ml każdego z płynów. Niestety odkręcenie oryginalnego pojemnika dla moich kobiecych rąk i sił było niemożliwe  – a nie miałam akurat mężczyzny pod ręką 🙁 – i musiałam ten płyn przelewać poprzez pryskanie, co było robotą żmudną i byłam gotowa w pewnym momencie zrezygnować z zabierania go w podróż.

Na obczyźnie sprawdził się ten zestaw dość dobrze, bo jednak wspomógł usuwanie zanieczyszczeń, dzięki czemu mniej wody okazało się niezbędne. Dwie małe buteleczki płynu starczyły na dwa mycia, a myślę, że mogłyby na trzy, ale nie chciałam już ich zabierać do domu.

Różnica na tych zdjęciach jest już bardziej widoczna i naprawdę nie wymagała wiele pracy. Jeśli chodzi o korozję na moim łańcuchu – dorobiłam się jej już wcześniej, więc testowane produkty są bez winy.

rower_przed_i_po_myciu

rower_mycie_przed_po

korba_po_czyszczeniu

kaseta_czyszczenielancuch_mycie_czyszczenie

Kilka słów o smarze

Produkt Cyclonu w kwestii smaru miał większe wyzwanie, by mnie zadowolić, bowiem od jakiegoś czasu używam smaru z górnej półki, cenionej marki, z którego jestem zadowolona.

Warunki i przejechane kilometry: W większości warunki suche i ładna pogoda, pojawiły się przelotne (choć niekiedy intensywne) opady i krótkie odcinki błotne. Większość, czyli około 80% to asfalt, reszta szuter, piach. Łącznie przejechałam na smarze od Cyclonu około 500 km.

Smar okazał się wodnisty. Wzbudziło to moje obawy. I faktycznie początki były trudne. Odnosiłam wrażenie, że smarowanie przydałoby się już po około 30-40 km jazdy w zdrowym tempie po asfalcie w świetnych warunkach pogodowych. Przejechałam ostatecznie 50 km i nasmarowałam. Następnie czekała mnie wyprawa na ponad 100 km.  O dziwo drugiego dnia było już lepiej. I to pomimo porządnego deszczu pod koniec podróży. Oststecznie jednak łańcuch smarowałam codziennie i to niezależnie od tego, czy przejechałam 50 czy 100 km dnia poprzedniego. Nie zawsze wiązało się to z  myciem łańcucha, używaniem odtłuszczacza itp. Niekiedy musiało starczyć porządne przetarcie bez używania żadnych specyfików – co jak wiadomo nie jest opcją zalecaną. Łańcuch po użyciu Smaru Cyclonu (pomimo  niekiedy ograniczonego czyszczenia) nie łapał za bardzo brudu, co akurat jest dużą zaletą.

Podsumowanie

Czy sama bym kupiła te produkty? Pewnie nie, bowiem cena jest dla mnie dość wysoka. Zazwyczaj stosuję możliwie tanie rozwiązania w tej kwestii (mycie roweru). Jeśli jednak kogoś stać i ceni swój czas znacznie bardziej (aniżeli ja :p), to produkty mogą okazać się pomocne.

OLEJ DO ŁAŃCUCHA ALL WAEATHER COURSE LUBE 125 ML – 45 zł
PŁYN DO MYCIA BIKE CLEANER TRIGGERSPRAY 750 ML – 40 zł
ODTŁUSZCZACZ DO ŁAŃCUCHA BIONET TRIGGERSPRAY 750 ML – 45 zł
WOSK POLERUJĄCY INSTANT POLISH WAX 250 ML – 45 zł